inca@jabber.org

Open Your Ears

03 marca 2007, 12:32:29

Lubisz muzykę? Masz na półkach tony swoich ulubionych zespołów, ale szukasz nowego brzmienia? Sam tworzysz utwory muzyczne i chowasz je do szuflady? Chcesz wydać własny album, ale nie masz pieniędzy, zmysłu autopromocji lub po prostu wolisz zamiast tego komponować kolejne kawałki? A może chcesz się spełnić jako krytyk i znawca muzyczny? Jeżeli na przynajmniej jedno pytanie odpowiedziałeś TAK drogi czytelniku to Jamendo jest właśnie dla ciebie.

Strona Jamendo

To właśnie jeden z tych serwisów społecznościowych, który naprawdę ma sens. Idea kręci się wokół twórczości muzycznej użytkowników: publikacji własnych utworów, recenzowaniu i ocenianiu utworów innych, rekomendowaniu znajomym perełek, które udało nam się wyszukać, ale przede wszystkim słuchaniu tego co wyprodukowali inni.

Utworów słuchać możemy legalnie i do woli w przeglądarce, ale możemy również, korzystając z załączonych linków, ściągnąć je z Internetu za pośrednictwem klienta BitTorrent lub eMule z gwarancją rewelacyjnej jakości dźwięku. Pokuszę się o stwierdzenie, że muzyka została prawdziwie uwolniona, a wszystko za sprawa licencji Creative Commons i nowej ery wydawnictwa.

Nie zmienia to oczywiście faktu, że na muzyce można zarobić, użytkownicy jamendo nie są zobligowani, ale mają możliwość przekazania pieniędzy na konto docenianego przez nich artysty bez pakowania gotówki w portfele wielkich wytwórni fonograficznych.

Fala Web 2.0

19 września 2006, 11:15:09

Web 2.0 to ostatnio szumne hasełko, sama uległam tej bezrozumnej modzie pisząc o serwisie 28dni. Nie sposób się jednak powstrzymać, gdy co druga nowa strona chwali się tym, że jest Web 2.0 i charakteryzuje się pastelowym kolorem, masą zaokrągleń, standardowym logiem ze znaczkiem beta i najczęściej jeszcze nie działa, bo jest w trakcie rozwoju tak jak rzeczone 28dni czy chociażby Olo (o którym też przecież jest głośno).

To, co w sieci najlepsze i to, co jest dorobkiem lat istnienia Internetu jest teraz opakowywane w termin Web2.0 i publicznie ośmieszane przez tych, którzy dopatrują się w tym wszystkim jakiejś niestworzonej innowacji i chwytu marketingowego. Jeżeli potencjał Web2.0 utożsamiany jest jedynie z konkretnym wyglądem i obowiązkowym wspomnieniu, że serwis jest "web-dwa-zero" to zaprawdę nie dziwią mnie walidatory Web2.0 czy też generatory loga w stylu nowoczesnej sieci. Rzeczą tragiczna jest, że te narzędzia bywają traktowane na poważnie, czego przykładem jest Mediapolis.

Największym problemem jest chyba niedoinformowanie i ślepe dążenie do bycia „trendy”. Warto jednak wyrwać się z błędnego kołowrotka powtarzania czy lansowania się hasełkiem i trochę poczytać. Pierwszy sensowny artykuł, jaki dorwałam na ten temat, całkiem rzeczowo mówi o tym, czym jest Web2.0 i robi to bez mydlenia oczu, że jest to zbiór najnowszych technologii. Zresztą cały blog Webdwazero w sposób poważny promuje Web2.0 i z powodzeniem mogę powiedzieć, że podpisuję się wszystkimi czterema kończynami pod każdym z publikowanych tam postów.

Web 2.0 tylko dla kobiet.

16 września 2006, 01:06:52

Terminu "web-dwa-zero" użyłam raczej dla lansu i chwytliwości tytułu, niemniej jednak odnośnie serwisów społecznościowych nie jest on też tak zupełnie nietrafiony. Historyczne fakty wyszczególnione są pewnie na wielu stronach, a dysputy o tym, co Web 2.0 jest, co nie jest i czy jajko było pierwsze, niż kura, pozwolę sobie odłożyć na bok.

Pierwszym serwisem społecznościowym, jaki akurat udało mi się poznać było Grono. Czy ktoś chce, czy nie i jakiego zdania na temat grona by nie miał, obok Fotki jest to chyba pierwszy polski serwis, który wprowadził system połączeń miedzy użytkownikami. Nie dam sobie jednak ręki za to uciąć, bo jak grzyby po deszczu wyrosły wszelkiej maści klony Spinaczy, Randkowiczów i Singlów.

Inspirując się lekko twórczością Czerskiego, a następnie skupiając się dalej na tych dziwnych tworach, ułatwiających kontakty międzyludzkie i dołączając do tej mieszanki wszechobecny ówcześnie trąd… tzn. trend, wpadłam na stronę 28dni.pl. Jak na pierwszy rzut oka widać, oko cieszy przyjemna i czytelna strona z odrobina różu i niebieskiego, a ponadto logo wskazujące jednoznacznie na serwis Web 2.0. Jak się można zorientować po lekkim wczytaniu w treść, serwis lada dzień zacznie funkcjonować i wspierać proces naturalnego planowania rodziny. Nie będę tu wplatać teorii spiskowych związanych z polityka, czy ustrojem religijnym naszego pięknego kraju, tym bardziej IV RP, bo możliwe, że treść trzeba by ocenzurować.

Tak czy owak serwis zaoferuje kobiecie Internetu wygodny kalendarzyk i szereg formularzy do zapisywania wielu ciekawych rzeczy zachodzących w kobiecym organiźmie. Nie zapominając o specyfikacji serwisu społecznościowego, zebranymi danymi dowolnie będzie się można dzielić z innymi użytkowniczkami serwisu i łączyć w kółka wspierające się z racji nadchodzącego PMS-u.

Zastanawiający jest dla mnie tylko fakt, ile z tych kobiet, będzie mężczyznami i kogo będą skarżyć małoletni rodzice, których zawiodło szczęście.